Rumunia – wicelider regionu Europy Środkowo-Wschodniej i rosnący hub regionalny

W ostatnich kilku latach doszło do zmiany na pozycji wicelidera gospodarki regionu Europy Środkowo-Wschodniej, na której do 2022 r. były Czechy, a od 2023 r. jest Rumunia. W 2024 r. PKB Rumunii osiągnął wielkość 324 mld euro – dla porównania w tym samym roku PKB Polski wyniósł 846 mld euro, a Czech 319 mld euro. Rumunia, podobnie jak inne państwa naszego regionu, wykazała odporność na wstrząsy, których doświadczyliśmy w ostatnich latach, takie jak zamrożenie gospodarki spowodowane pandemią koronawirusa w 2020 roku. Pomimo wyhamowania dynamicznie rozwijającej się gospodarki, potrafiła ona w bardzo szybkim tempie odrobić załamanie gospodarcze. W latach 2020-2024 skumulowany wzrost gospodarczy Rumunii wyniósł 12,5% i był jednym z najwyższych wśród wszystkich państw Unii Europejskiej (za Chorwacją i Bułgarią), co pokazuje, że pomimo niesprzyjających okoliczności zewnętrznych skutecznie potrafiła wykorzystać ten czas na przyspieszenie rozwoju gospodarczego.
Przyjrzyjmy się co napędza obecnie gospodarkę rumuńską, gdzie znajdują się jej główne silniki oraz gdzie kryje się niewykorzystany potencjał i możliwości. Niezmiennie od kilku lat głównym motorem napędowym w tym kraju jest konsumpcja prywatna, a wydatki gospodarstw domowych oscylują na poziomie około 61% PKB. Dla porównania wydatki gospodarstw domowych w Polsce wynoszą około 56% PKB. To, co odróżnia w szczególności rumuńską gospodarkę od polskiej, to poziom wydatków na środki trwałe, czyli inwestycje. Podczas gdy polskie nakłady na inwestycje w środki trwałe od kilku już lat nie mogą przekroczyć 20% PKB, Rumunia notuje wzrost tych wydatków. Ich udział w PKB w 2020 r. wyniósł 23%, a w 2023 r. 27%. Jeszcze ciekawszych informacji dostarcza analiza sektorów, które w największym stopniu przyczyniają się do napędzania rumuńskiej gospodarki – są nimi handel hurtowy i detaliczny, przemysł spożywczy, usługi noclegowe, transport, przemysł, działalność profesjonalna, naukowa i techniczna, budownictwo i technologie informacyjno-komunikacyjne. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na budownictwo i ICT, ponieważ oba sektory zwiększyły swój udział w latach 2019-2024 w PKB o 1,2 pp., osiągając odpowiednio 7,5% i 6,9%. Godnym odnotowania jest fakt, że udział tych dwóch sektorów jest wyraźnie wyższy w porównaniu z państwami regionu, takimi jak Polska czy Czechy.
Pomimo dynamicznego wzrostu gospodarczego i wysokich nakładów na inwestycje, Rumunia boryka się z dużym i pogłębiającym deficytem w handlu zagranicznym. W 2024 r. wyniósł on 33,4 mld euro, a w porównaniu z 2019 r., kiedy wyniósł 17,3 mld euro, wartość ta niemal się podwoiła. Przyczyn tego stanu rzeczy należy upatrywać w słabo rozwiniętej bazie produkcyjnej, w niedostatecznym tempie inwestycji w zdolności produkcyjne i braku wystarczających środków na inwestycje i modernizacje w zdolności przetwórcze. Warto dodać, że pomimo niezwykle sprzyjających warunków klimatycznych i dużych tradycji w produkcji rolno-spożywczej, Rumunia jest importerem netto produktów rolno-spożywczych. Biorąc pod uwagę ten sektor, należy zwrócić uwagę na jeden czynnik, który w szczególności odróżnia polskie rolnictwo od rumuńskiego, a mianowicie średnią powierzchnię gospodarstw rolnych. W Polsce to 11,6 hektara, w Rumunii 4,4 ha. Dla polskich przedsiębiorstw działających w branży rolno-spożywczej stwarza to duże możliwości współpracy z rumuńskimi odbiorcami, ale również wymiany doświadczeń i informacji, na przykład w tworzeniu i działalności grup producentów rolnych lub owoców i warzyw.
Innym sektorem, który notuje znaczący deficyt jest produkcja materiałów budowlanych. Polskie przedsiębiorstwa, które są niezwykle silne i mają dobrze ugruntowaną renomę na innych rynkach zagranicznych mogą z powodzeniem szukać odbiorców swoich towarów w Rumunii. Warto odnotować fakt, że rząd rumuński świadomy problemów finansowych, które pociąga za sobą deficyt handlu m.in. w obszarze materiałów budowlanych, uruchomił w 2023 r. program o nazwie Investalim, którego celem jest zwiększenie krajowej bazy produkcyjnej materiałów budowlanych, a z którego mogą skorzystać inwestorzy zagraniczni, w tym polskie przedsiębiorstwa.
Poszukując silników wzrostu gospodarczego Rumunii, nie sposób pominąć szerszego omówienia infrastruktury, rozumianej jako drogowe, kolejowe i morskie szlaki transportowe, a także dostępności oraz rozwoju nowoczesnej powierzchni magazynowo-przemysłowej, ułatwiającej produkcję i dystrybucję towarów z i do Rumunii. Bez wątpienia, każdy kto chociaż raz zdecydował się na podróż samochodem przez Rumunię, mógł dostrzec relatywnie słabo rozwiniętą sieć autostrad i dróg szybkiego ruchu. Sytuacja ta w ostatnich latach uległa znacznej poprawie, a wiele inwestycji w budowę nowych dróg i autostrad oraz modernizację już istniejących uległa przyspieszeniu. Dużym wyzwaniem technicznym budowy autostrad są Karpaty, które w sposób naturalny oddzielają zachodnią część Rumunii od wschodniej. Obecnie trwająca budowa odcinka autostrady A1, łączącego zachodnią część Rumunii z południem kraju, w tym z Bukaresztem, w znaczący sposób przyspieszy i ułatwi transport z zachodu aż do portu w Konstancy. Innym wartym odnotowania przykładem nowej inwestycji jest autostrada A7 – tzw. autostrada mołdawska, biegnąca od miasta Ploeszti, na północ od Bukaresztu, aż do granicy rumuńsko-ukraińskiej. Inwestycja ma olbrzymie znaczenie dla wschodniej części Rumunii, ponieważ będzie to pierwsza autostrada biegnąca przez wschodnią część kraju. Patrząc szerzej na mapę odcinków autostrad, które są w budowie, przetargach i na etapie planowania, można założyć, że za pięć lub sześć lat Rumunia będzie posiadała dwa pełne odcinki wschód-zachód.
Biorąc pod uwagę powyższe, a także położenie geograficzne należy się przypatrzeć Rumunii również jako rosnącemu hubowi logistycznemu w regionie Europy Południowo-Wschodniej. Niemałe znaczenie odgrywa tutaj port w Konstancy, który jest największym portem morskim Morza Czarnego, a którego ważność wyraźnie wzrosła po agresji Rosji na Ukrainę w 2022 r. Według statystyk portu w Konstancy, w latach 2019-2021 średnioroczne przeładunki w tym porcie kształtowały się na poziomie 64,8 mln ton. W roku 2022 wzrosły do 75,5 mln ton, a w 2023 r. osiągnęły rekordowy poziom 92,7 mln ton. W 2024 r. wolumen przeładowanych towarów ustabilizował się na poziomie zbliżonym do wartości z roku 2022, tj. 77,5 mln ton. Znaczenie portu w Konstancy dostrzegają również inwestorzy i przedsiębiorstwa spoza Unii Europejskiej, o czym świadczą chociażby inwestycje takich firm jak DP World — międzynarodowej firmy logistycznej z siedzibą w Dubaju, która w 2024 r. oddała do użytku w Konstancy terminal Ro-Ro, przeznaczony do obsługi transportu pojazdów. Inną inwestycją wspomnianego przedsiębiorstwa jest budowa terminalu intermodalnego w miejscowości Aiud, zlokalizowanej w środkowej części Rumunii, który zgodnie z zamierzeniem inwestora ma pełnić ważną funkcję przeładunkową łączącą Wschód z Zachodem.
Olbrzymim wyzwaniem, przed którym stoi Rumunia jest poprawa stanu infrastruktury kolejowej. Potencjał rozwoju w tej dziedzinie może zostać wzmocniony dzięki funduszom unijnym przeznaczonym na modernizację istniejących linii kolejowych oraz budowę nowych terminali intermodalnych. Zainteresowanie tym sektorem rośnie również wśród przedsiębiorstw z branży TSL (transport–spedycja–logistyka), które coraz częściej rozważają kolej jako alternatywę dla transportu drogowego. Wiele polskich firm działających w obszarze infrastruktury kolejowej z powodzeniem obecne są na rynku rumuńskim już od wielu lat, czego dowodem jest firma ZUE S.A. z Krakowa, która w 2022 r. podpisała swój pierwszy kontrakt na modernizację linii kolejowej w Rumunii. Omawiając rynek kolejowy w Rumunii, nie sposób pominąć polskiej firmy PESA z Bydgoszczy – producenta taboru kolejowego i tramwajów, którego składy są nie tylko na trasach kolejowych, ale również w rumuńskich miastach, takich jak Jassy czy Krajowa.
Czynnikiem determinującym lokalizację centrum dystrybucyjnego lub zakładu produkcyjnego jest dostęp do infrastruktury drogowej. Brak rozwiniętej sieci autostrad i dróg szybkiego ruchu ma swoje odzwierciedlenie w rozmieszczeniu nowoczesnych centrów magazynowo-logistycznych. Około połowa zasobów nowoczesnej powierzchni magazynowo-przemysłowej znajduje się w Bukareszcie i okolicznych miejscowościach. Równie ważnymi lokalizacjami są region centralny z Braszowem i Sibiu, a także region zachodni i północno-zachodni obejmujący Kluż-Napokę, Timiszoarę i Oradeę. Oddanie do użytku autostrady A7, biegnącej przez wschodnią część Rumunii, stwarza duże możliwości inwestycyjne w tym obszarze, znacząco zwiększając jego atrakcyjność dla inwestorów poszukujących lokalizacji na przykład pod zakład produkcyjny. Jest to o tyle istotne, że wschodnia część Rumunii charakteryzuje się wciąż słabszym stopniem rozwoju w porównaniu z zachodnią częścią kraju.
Polskie przedsiębiorstwa mogą z powodzeniem szukać swoich szans na rynku rumuńskim, zarówno jeśli chodzi o eksport towarów, jak i poprzez działalność dystrybucyjną lub produkcyjną na miejscu. Decydując się na otwarcie oddziału w Rumunii, warto mieć na uwadze fakt, że rynek ten może być niejako bazą ekspansji na inne rynki takie jak Serbia, Bułgaria, Chorwacja, a nawet Turcja. Cały region Półwyspu Bałkańskiego to blisko 60 mln mieszkańców, a wielu Rumunów utrzymuje dobre relacje z sąsiadami, co nie pozostaje bez znaczenia w kulturze biznesowej opartej na relacjach, charakterystycznej dla Rumunii. W opinii autora rola Rumunii jako znaczącego hubu logistycznego w regionie będzie wzrastać, a inwestycje w infrastrukturę, które są aktualnie prowadzone i planowane, znacząco wpłyną na wzrost Rumunii w regionie. Otwiera to z kolei duże możliwości dla polskich producentów i dostawców towarów przemysłowych i konsumpcyjnych, których jakość jest w Rumunii niezmiennie doceniana.
O autorze:

Adam Sobieszkoda, dyrektor wykonawczy Polsko-Rumuńskiej Bilateralnej Izby Handlowo-Przemysłowej. Specjalizuje się w budowaniu długofalowych relacji z klientami i partnerami biznesowymi, rozwoju biznesu w Polsce i Rumunii, a także w organizacji wydarzeń o tematyce gospodarczej i promocji gospodarczej. Autor jest absolwentem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie oraz Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


